wiosna w srodku jesieni
troche jakby idzie nowe. jakby niby kolejne obiecanki. ale mam nadzieje wielka ze na nich sie nie skonczy tym razem. troche znowu chce mi sie robic zdjecia znowu, a to chyba dobrze. mam wrazenie ze znowu koncze umierac i zaczynam na nowo zyc. bo jesli ja nie zaczne, to prawdopodobnie nikt tego za mnie nie zrobi.. masa pomyslow. na czarne i dlugie, koronkowe i rozneglizowane. na czerwone i na niebieski dym, ktory wyplywa z ust i odlatuje jak szczesliwe chwile, wspomnienia z dreszczem. deszczem. tak, rozneglizowane, choc jednak ubrane w to wszystko co kocham bardziej niz cokolwiek innego. kocham bardziej niz cokolwiek innego. kocham bardziej.
zostaw komentarz