jesien w glowach
zdematerializowalam sie.
chowam sie w najglebszych zakamarkach umyslu twego. tak, zebys mnie nigdy nie znalazl.
a nawet jesli kiedys zupelnym przypadkiem sie uda, mnie juz nie bedzie.
swiatlo.swiatlo.blade.wypalonej.gwiazdy.
czuc jesien. na krakowskich ulicach o niemal kazdym poranku czuc jesien. pachnie zbutwialym lisciem, zamiatanym zamaszyscie. i starym futrem sprzed lat, wyjetym z szafy moze juz raz ostatni. i dymem, takim, od ktorego w zimowe wieczory jest bialo w calej Kalwarii. jesienna melancholia wkrada sie do mieszkania nieszczelnymi oknami i tylko krotkie wybuchy smiechu znajomych, szczegolnie tych starych i dobrych, i ogien trzaskajacy w kominku pomagaja na chwile zapomniec o wszystkim, milisekundy szczescia.
zostaw komentarz